Elektroniczna skrzynka
podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe

Chciał wzorować się na Breiviku.

Prokuratura Rejonowa w Krakowie – Prądniku Białym oskarżyła Marka M. o to, że w dniu 31 marca 2013 r. w bliżej nieustalonym miejscu w obrębie miejscowości Dziekanowice woj. małopolskiego, wiedząc o nieistniejącym zagrożeniu powiadomił Centrum Powiadomienia Ratunkowego, a następnie przekazał informację o zamiarze spowodowania eksplozji materiałów wybuchowych, a więc zdarzeniu stanowiącym zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób lub mienia w znacznych rozmiarach, w bliżej nieustalonym miejscu w obrębie miejscowości leżących na terenie woj. pomorskiego, czym stworzył sytuację mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, wywołując czynności instytucji porządku publicznego – Policji – mające na celu uchylenie takiego zagrożenia, a to czynności zmierzające do ustalenia jego tożsamości i zatrzymania.

Marek M. na stałe mieszka i pracuje w Oslo. Do Polski przyjeżdża co 6 miesięcy na kilka dni. Przebywa wtedy u matki. W dniu 29.03. br. przyleciał do Polski i odwiedził matkę. W dniu 31.03 br zadzwonił na numer alarmowy 112 i uzyskał połączenie z Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Krakowie. W rozmowie z dyspozytorką oznajmił, że będzie gorszy niż Breivik i „wysadzi w powietrze wszystko, co istnieje na terenie” -wskazując miejscowości woj. pomorskiego. Dyspozytorka powiadomiła o zdarzeniu Policję.

W wyniku podjętych przez funkcjonariuszy Policji czynności ustalono tożsamość i miejsce przebywania osoby dzwoniącej. Czynności te miały na celu zapobieżenie gwałtownemu zamachowi.

Dnia 1 kwietnia 2013 r. Marek M. został zatrzymany. W chwili zatrzymania Marek M. został poddany badaniu stanu trzeźwości urządzeniem elektronicznym. W wydychanym powietrzu wykazano stężenie alkoholu w wysokości 1,30 mg/dm³. Marek M. nadużywał alkoholu i często po jego spożyciu opowiadał nieprawdziwe historie, a także mówił, że będzie zabijał ludzi. Wspominał że pragnie wzorować się na „Breiviku”, że chciałby podkładać bomby na lotnisku oraz że chciałby „wszystkich powystrzelać”. / tak mówił do osoby, którą zna /.

W toku przeszukania pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych, w miejscu gdzie przebywał, nie ujawniono materiałów wybuchowych.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Marek M. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa i złożył w tym zakresie wyjaśnienia. Wyjaśnił, że pracuje na stałe w Norwegii. Po przylocie do Polski dnia 30 marca 2013 r. wyjechał pociągiem do miejsca zamieszkania znajomej. W pociągu spożył alkohol w ilości 3 piw. Nie zastał w domu znajomej i nie mógł się z nią skontaktować. Wynajął, więc pokój w hotelu. Wieczorem pił alkohol i piwo. Na następny dzień chciał zamówić taksówkę na lotnisko w Pyrzowicach, jednak nie udało mu się tego zrobić za pomocą podanych przez recepcjonistkę numerów. W związku z tym zadzwonił na nr 112, aby tam uzyskać numery taksówkarzy. Dyspozytorka poinformowała go, że numer 112 nie jest informacją o taksówkach. Wtedy odpowiedział, że w Polsce potrzebny byłby Breivik dwa. Oskarżony wyjaśnił także, że nie miał do czynienia z materiałami wybuchowymi, nie potrafił wytłumaczyć dlaczego opowiadał o Breiviku. Wyjaśnił, że ma problem z alkoholem i w 2012 r. podjął dobrowolne leczenie w Oslo.

W swojej opinii biegli stwierdzili, ze brak jest podstaw do kwestionowania poczytalności jego w chwili popełnienia zarzucanego mu przestępstwa.

Był karany za czyny z art. 178§2kk, 207§1kk i 190§1kk. Dobrowolnie poddał się karze i taki wniosek wraz z aktem oskarżenia został skierowany do Sądu (kara 1 rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby wynoszący 3 lata i grzywna).

Aktualności