Elektroniczna skrzynka
podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe

Oskarżeni o oszustwo.

Prokuratura Rejonowa Kraków – Śródmieście Wschód oskarżyła 3 mężczyzn o oszustwo na szkodę pokrzywdzonej.

W dniu 19.11.2013 r. w Krakowie doprowadzili pokrzywdzoną do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w postaci spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego położonego w Krakowie szacunkowej wartości ok. 230 000 zł, a to poprzez podstępne zapewnienie jej, iż zawierana umowa sprzedaży służy wyłącznie zabezpieczeniu spłaty pożyczki rzekomo udzielanej Bartłomiejowi M. przez Tomasza M, a nie rzeczywistemu przeniesieniu na nabywcę prawa własności oraz przekazaniu jej z tego tytułu w chwili zawarcia umowy jedynie kwoty ok. 40.000,00 zł, a także zapewnieniu , że po spłacie rzekomej pożyczki umowa zostanie uchylona , przy czym Bartłomiej M. czynu tego dopuścił się w recydywie /w ciągu 5 lat od odbycia, co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności orzeczonej za inne przestępstwo umyślne przeciwko mieniu /,  tj. o przestępstwo z art. 286 § 1 kk w zw. z art. 294 § kk - w odniesieniu do Tomasza M. i Mariana T., a w odniesieniu do Bartłomieja M. tj. o przestępstwo z art. 286 § 1 kk w zw. z art. 294 § kk w zw. z art. 64 § 1 kk.

Nadto, Bartłomiej M. został oskarżony o to, że w dniu 19.11 2013 roku przywłaszczył na szkodę pokrzywdzonej środki pieniężne w bliżej nieustalonej wysokości , nie mniejszej niż 38 tys. zł, przy czym czynu tego dopuścił się w recydywie.

Pokrzywdzona mieszkała w mieszkaniu spółdzielczym w Krakowie. Latem 2013 r. poznała Bartłomieja M. i zaczęli się spotykać. Poznała również kolegę Bartłomieja M. W czasie spotkań Bartłomiej M. opowiadał pokrzywdzonej o swojej firmie, mówił, że zajmuje się remontami i budową różnego rodzaju obiektów. Później zaczął nakłaniać ją, by wzięła pożyczki, a środki w ten sposób uzyskane przekazała na jego potrzeby związane z rzekomymi sprawami karnymi. Opowiadał pokrzywdzonej wymyśloną przez siebie historię o swoich rzekomych problemach w prokuraturze, które miały wynikać z faktu , iż jego znajomy miał bez jego wiedzy posłużyć się pieczątką firmy i w ten sposób wyłudzić z jednego z banków ok. 50 000 zł. Podawał, że tego tytułu grozi mu odpowiedzialność kama, chyba że w krótkim czasie dokona wpłaty na rzecz banku kwoty 20000 zł, a dowód wpłaty przedstawi organowi prowadzącemu postępowanie. W związku z tym, że pokrzywdzona uważała Bartłomieja M. za ważną dla siebie i bliską osobę, względem której żywiła głębsze uczucia, postanowiła mu pomóc. Złożyła w różnych instytucjach finansowych kilka wniosków o udzielenie jej pożyczek. Z uwagi na brak tzw. zdolności kredytowej pożyczki te nie zostały jej udzielone.

Wobec braku możliwości pozyskania w taki sposób od pokrzywdzonej środków finansowych wiedząc, że jest ona właścicielką mieszkania położonego w Krakowie, uzyskał od jednego ze swoich znajomych informację , iż posiada on kontakt do osoby, która może udzielić pożyczki w wysokości 50000 zł. Następnie pod koniec października lub na początku listopada 2013 r. Bartłomiej M. spotkał się z wcześniej mu nieznanym Tomaszem M. W czasie tego spotkania Bartłomiej M. przekazał Tomaszowi M. dokumenty dotyczące lokalu pokrzywdzonej. Tomasz M., odpowiedział mu, iż nie udzieli mu pożyczki pod zastaw mieszkania pokrzywdzonej jednak za kwotę 50000 zł może nabyć przedmiotowy lokal. Oświadczył, przy tym , iż nie będzie to umowa , którą będzie można „odkręcić”. Bartłomiej M. przyjął taką propozycję. Wówczas mężczyźni ustalili , iż pokrzywdzona będzie przez nich zapewniana o tym, że zawierana umowa dotycząca jej mieszkania będzie dotyczyła „ pożyczenia” wskazanej kwoty pieniędzy , a sama kobieta miała być fałszywie przez nich zapewniania , iż odzyska własność mieszkania po spłacie tej rzekomej pożyczki. Nigdy nie ujawnili prawdziwego celu umowy.

W dniu 19 listopada 2013 r. pokrzywdzona udała się razem z Bartłomiejem M. do kancelarii notarialnej, gdzie spotkanie umówił Tomasz M. Na miejsce zawarcia umowy Tomasz M. przybył wraz ze starszym mężczyzną - Marianem T. - który okazał się być jego dziadkiem wskazanym wówczas, jako faktyczny nabywca lokalu pokrzywdzonej. Przed podpisaniem umowy Tomasz M. wyjął kopertę z pieniędzmi, w której miało znajdować się 50 tys. zł i wyciągnął z niej środki niezbędne na dokonanie opłat notarialnych, a następnie pozostałą część , tj. ok. 40.000 zł wręczył pokrzywdzonej. Umowa sprzedaży w formie aktu notarialnego została zawarta pomiędzy, pokrzywdzoną, a Marianem T.  Jako kwotę sprzedaży mieszkania pokrzywdzonej wskazano 150 tys. zł.

Z kwoty 40 tys. zł pokrzywdzona wydała 1100 zł., natomiast pozostałą część pieniędzy przekazała Bartłomiejowi M. , który miał je przeznaczyć na rzekomą wpłatę w banku.

Od dnia 20 listopada 2013 r. pokrzywdzona w żaden sposób nie mogła skontaktować się z Bartłomiejem M. W kilka dni po zawarciu umowy notarialnej z dnia 19 listopada 2013 r. z pokrzywdzoną skontaktował się Tomasz M, który oczekiwał usunięcia z dokumentacji zakupionego mieszkania wpisów o prawie dożywotniego użytkowania , jakie posiadała matka pokrzywdzonej. Z uwagi na jej opór / zaczęła rozumieć , iż została oszukana / zaczął jej grozić, że jeżeli nie spełni jego żądania, to do mieszkania sprowadzi osoby bezdomne. Oświadczył również , iż Bartłomiej M. otrzymał od niego pozostałe 100.000,00 zł i jeśli jego wszystkie działania nie odniosą pożądanego przez niego skutku , to pokrzywdzona będzie musiała mu zwrócić całą kwotę, tj. 150 tys. zł.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Bartłomiej M. przyznał się do stawianych mu zarzutów oraz złożył obszerne wyjaśnienia.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Tomasz M. nie przyznał się do stawianego mu zarzutu oraz złożył wyjaśnienia. Podał, że jego znajomy miał go poinformować, że zna osobę, która chce szybko sprzedać mieszkanie. Umówioną kwotę 150.000 zł Tomasz M. miał przekazać sprzedającej oraz działającemu wraz z nią Bartłomiejowi M. Kategorycznie zaprzeczył, aby u notariusza w czasie zawierania umowy kupna mieszkania miał wprowadzać pokrzywdzoną w błąd, co do charakteru tej umowy. Zaprzeczył także, aby wówczas przekazał jedynie część kwoty zapłaty , tj. ok. 40.000 zł z kwoty jaką wpisano do aktu notarialnego.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Marian T. nie przyznał się do stawianego mu zarzutu oraz złożył wyjaśnienia. W szczególności wskazał, iż to on chciał nabyć mieszkanie i pomagał mu w tym jego wnuk - Tomasz M. Marian T. nadto podał, iż będąc u notariusza przekazał sprzedającej całą umówioną kwotę.

W toku śledztwa ustanowiono zabezpieczenie majątkowe w postaci zajęcia na mieniu Tomasza M. kwoty 19.300,00 zł oraz ustanowienia hipoteki przymusowej na dwóch należących do niego nieruchomościach w łącznej wysokości 180.000,00 zł.

Oskarżony Marian T. nie był dotychczas karany sądownie. Pozostali dwaj oskarżeni byli uprzednio karani. Bartłomiej M. był wielokrotnie karany za przestępstwa przeciwko mieniu, odbywał karę pozbawienia wolności. Obecnie zarzucanych mu czynu dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa / w recydywie/.

Bartłomiej M. odbywa karę pozbawienia wolności, wobec pozostałych prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze. Wszystkim oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności do lat 10.

Aktualności