Elektroniczna skrzynka
podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe

Oskarżeni pracownicy ochrony.

Prokuratura Rejonowa Kraków – Krowodrza oskarżyła 2 pracowników ochrony o pobicie, w dniu 23.11.2013 roku w Krakowie, pokrzywdzonego. Pokrzywdzony był uderzany pięściami i kopany, w szczególności po okolicy brzucha i klatki piersiowej, co spowodowało obrażenia wewnętrzne i złamania kilku żeber, pęknięcia śledziony i wytworzenie się krwiaka. Następstwem obrażeń było wykrwawienie i śmierć pokrzywdzonego w dniu 24-25.11.2013 roku.

Działaniem tym jednoznacznie przekroczyli uprawnienia pracowników ochrony, naruszając dobra osobiste pokrzywdzonego w postaci zdrowia i życia.

W dniu 23 listopada 2013 r. około godzinie 22:02 pracownica sklepu spożywczego w Krakowie wezwała na pomoc pracowników ochrony. Przyczyną wezwania był fakt, ze jeden z klientów- będąc nietrzeźwy- spotkawszy się z odmową sprzedaży alkoholu przez obsługę sklepu - nie chciał tego sklepu opuścić. Klient ten - nie był fizycznie agresywny, a jedynie uciążliwy, konieczność jego usunięcia z lokalu była podyktowana również faktem, ze minęły godziny otwarcia sklepu i pracownice chciały zamknąć lokal aby udać się do domu.

Na miejsce udali się w pierwszej kolejności pracownicy firmy Justus- Artur B. oraz Marek J. i Wiesław C. Na miejsce pierwsi dotarli Marek J. i Wiesław C. - którzy samodzielnie podjęli interwencję, wkraczając do sklepu o godzinie 22.18.

Po wymianie kilku zdań i odmowie dobrowolnego opuszczenia lokalu przez pokrzywdzonego, Marek J. złapał go z tyłu za ramię i wyprowadził go ze sklepu. Po wyprowadzeniu pokrzywdzonego Marek J. uderzył pokrzywdzonego kilka razy pięściami w korpus ciała. Sytuacja ta wzmogła agresję pokrzywdzonego, głównie werbalną, który znieważał pracowników ochrony, deklarował swoją gotowość do walki, zdjął okulary i kurtkę. W tej sytuacji wobec pokrzywdzonego został użyty gaz pieprzowy, będący na wyposażeniu załogi. Sytuacja miała w dalszym ciągu charakter konfrontacji pomiędzy pracownikami ochrony, a pokrzywdzonym, w której ci pierwsi używali siły fizycznej kopiąc pokrzywdzonego.

Następnie około godziny 22:22 na miejsce przybył trzeci z pracowników ochrony. W pewnym momencie jeden z ochroniarzy uderzył pokrzywdzonego mocnym ciosem w brzuch. Niezwłocznie po tym pokrzywdzony został przewrócony na chodnik, początkowo na plecy, przyciśnięty do podłoża, następnie obrócony na brzuch, przy udziale innego pracownika ochrony założono mu kajdanki i o godz. 22:23 posadzono przy wejściu do sklepu. W' tym czasie na miejsce przyszedł znajomy pokrzywdzonego, z którym wcześniej spożywał alkohol, w towarzystwie dwóch innych mężczyzn o bliżej nieustalonej tożsamości. Doszło do rozmowy między ochroniarzami, a przybyłymi na miejsce męzczyznami, którzy próbowali przekonać pracowników ochrony, by ci uwolnili pokrzywdzonego.

Następnie na miejsce przybyły kolejne załogi  pracowników ochrony i przyjechał też patrol policji.

Po rozmowie z pokrzywdzonym i obecnymi na miejscu osobami, policjanci postanowili, że pokrzywdzony może wrócić do domu. Podwieźli go w stronę jego miejsca zamieszkania. Po powrocie do domu zaczął skarżyć się na dolegliwości bólowe, głównie brzucha. Przekazał konkubentowi swojej matki, ze pobili (skopali) go ochroniarze. Nie uważał jednak, że korzystanie z pomocy lekarskiej jest konieczne, uważał że ból sam minie. W nocy z 24 na 25 listopada 2013 r. około godziny trzeciej w. wym domownik stwierdził, ze pokrzywdzony nie żyje. Zgłoszono ten fakt na policję.

Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu pokrzywdzonego było wykrwawienie, wynikające z pęknięcia śledziony.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Marek J. nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że w czasie zdarzenia podejmował wobec pokrzywdzonego czynności związane z interwencją, które jednak były wykonywane prawidłowe, w ramach jego uprawnień. Mężczyzna - wobec którego interweniował - był agresywny werbalnie i fizycznie. Uderzył pokrzywdzonego, ale była to jedynie forma obrony, która w dodatku nie przyniosła pokrzywdzonemu szkody. Nie miało to charakteru pobicia. Nie wie kiedy, w jakich okolicznościach, pokrzywdzony mógł doznać urazu skutkującego poważnymi obrażeniami ciała i w efekcie zgonem oraz innych stwierdzonych urazów.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Wiesław C. nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że w czasie zdarzenia pomagał jedynie interweniującym kolegom z ochrony. Mężczyzna z powodu, którego zostali wezwani — był agresywny. Będąc w towarzystwie Marka J. pomagał powstrzymać tą osobę używając gazu pieprzowego. Po dotarciu na miejsce ich kolega był przy zalozeniu pokrzywdzonemu kajdanek, jednak nie brał w tej czynności istotnego udziału. Jak wyjaśnił, nie bił pokrzywdzonego, jedynie dwukrotnie go odepchnął.

Odpowiedzialność za udział w pobiciu ma charakter wspólnej odpowiedzialności za następstwa działania, co stanowi odstępstwo od zasady indywidualizacji odpowiedzialności karnej. Wiedza ogólna, dostępna niewątpliwie oskarżonym, wskazuje, że uderzanie człowieka, w dodatku z duzą siłą, a zwłaszcza w tkanki miękkie korpusu ciała, może prowadzić do spowodowana poważnych obrażeń wewnętrznych, a w efekcie nawet zgonu. Podejrzani musieli zdawać sobie sprawę z potencjalnych następstw swego działania. Fakt, ze pokrzywdzony był agresywny, nie upoważniało ich do odstąpienia od reguł prawidłowego działania i naruszenia tak istotnych dóbr prawem chronionych jak życie i zdrowie ludzkie.

Żaden z podejrzanych nie był dotychczas karany. Grozi im kara pozbawienia wolności do lat 10. Marek J. jest tymczasowo aresztowany.

Aktualności