Elektroniczna skrzynka
podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe

Oskarżona działała metodą "na wnuczka".

Prokuratura Rejonowa w Krakowie – Podgórzu oskarżyła Sandrę M. o oszustwa metodą na wnuczka.

W dniu 18.06.2013.r około godziny 11.00 na swój telefon stacjonarny pokrzywdzona odebrała połączenie od kobiety, która przedstawiła się jako jej córka. Kobieta ta oświadczyła, iż źle się czuje, ma zapalenie krtani i strun głosowych. Ponieważ zwracała się do rozmówczyni słowami „mamuś”, utwierdziło to ją w przekonaniu, iż faktycznie rozmawia ze swoją córką. Rozmówczyni oświadczyła, iż potrzebuje dużej ilości pieniędzy, na spłatę pożyczki od osoby, która nazywa się Kasia Kruk. W związku z tym pokrzywdzona podała numer swojego telefonu komórkowego celem ustalenia z wierzycielką miejsca i czasu przekazania pieniędzy. Po około 5 minutach otrzymała połączenie od Kasi, był to numer zastrzeżony. Dokładnie opisała swój wygląd i sposób ubrania, ponadto poinformowała ją, udaje się do banku po pieniądze. W banku kredytobiorczyni poprosiła o możliwość wzięcia najwyższego kredytu – 16 000 zł. Po załatwieniu wszystkich formalności zatelefonowała do swojej córki z telefonu pożyczonego od pracownika banku i wtedy dowiedziała się, że to nie córka telefonowała do niej, nie była chora i nie prosiła o żaden kredyt. W związku z tym o zdarzeniu pokrzywdzona powiadomiła bank i policję. Po powrocie do swojego mieszkania ponownie, na telefon stacjonarny, zadzwoniła ta sama kobieta. Pytała o pieniądze pochodzące z kredytu. Obie umówiły się, iż pokrzywdzona z pieniędzmi będzie czekała pod kioskiem ruchu, natomiast po nie zgłosi się córka wierzycielki. W związku z takimi ustaleniami pokrzywdzona udała się pod umówiony kiosk, pod którym stała kobieta w wieku około 20 lat. Przedstawiła się jako córka wierzycielki. Kiedy pokrzywdzona szukała pieniędzy w torebce policjanci dokonali zatrzymania kobiety, którą była nieletnia. Po zatrzymaniu jej ustalono, iż to Sandra M. - oskarżona namówiła ją do odbioru gotówki. Udostępniła jej swój telefon komórkowy, zamówiła nieletniej taksówkę oraz podała adres pod który miała się udać po odbiór pieniędzy. W tym zakresie Sandrę M. oskarżono o pomocnictwo do oszustwa.

Materiały dotyczące udziału nieletniej w tym zdarzeniu wyłączono do odrębnego postępowania.

W toku prowadzonego postępowania ustalono ponadto, że Sandra M. dopuściła się innego oszustwa metodą „na wnuczka” w dniu 07.06.2013.r. Tego dnia około godziny dziesiątej na telefon stacjonarny pokrzywdzonej zatelefonowała nieznana jej kobieta, która oświadczyła, iż jest jej córką, ma 40 stopni gorączki i prosi o pożyczenie dużej kwoty pieniędzy, na spłatę pożyczki dla koleżanki. Następnie kobieta ta, zapytała ile pieniędzy pokrzywdzona ma w domu. W odpowiedzi usłyszała, iż ma lO.OO0 zł. Druga kobieta, która przysłuchiwała się ich rozmowie nie pozwoliła na rozłączenie się, zwróciła się o podanie numer telefonu komórkowego. Po chwili pokrzywdzona odebrała połączenie na telefon komórkowy i wtedy miała rozmawiać ze swoją córką. Ponieważ na tym etapie miała jeszcze wątpliwości, czy faktycznie rozmawia ze swoją córką, zażądała podania imienia wnuczka. Rozmówczyni odmówiła podania jakichkolwiek danych, twierdząc, że jest u notariusza. Nadal żądała pożyczenia pieniędzy. Ponieważ pokrzywdzona była bardzo zdenerwowana, podała swój dokładny adres, zamieszkania. Następnie umówiły się przed blokiem. Tam pokrzywdzona przekazała kobiecie o imieniu Kasia kwotę lO.OOO zł. Następnie udała się do swojego mieszkania i odebrała połączenie na telefon stacjonarny. Wtedy usłyszała od swojej rozmówczyni, iż Kasia będzie na dole samochodem i razem udadzą się do banku. Kiedy zeszła na dół, kobieta czekała na nią. Razem wsiadły do samochodu i pojechały do banku. W banku pokrzywdzona wydała dyspozycje zlikwidowania lokaty na kwotę 20.000zł, ale ponieważ nie była pewna sytuacji, z pożyczonego telefonu od pracownika banku zatelefonowała do swojej córki, pytając o pożyczkę. Wtedy zorientowała się, że ma do czynienia z oszustką. Kiedy wyszła na zewnątrz powiedziała oszustce, aby ta weszła z nią do banku. Gdy odmówiła, kobiety zaczęły się szarpać. W trakcie szarpaniny oszustka uciekła. Kobietą tą była Sandra M.

Sandra M. przesłuchana w charakterze podejrzanej podczas pierwszego przesłuchania przyznała się do zarzucanego jej występku i w swoich obszernych wyjaśnieniach podała mechanizm dokonywania oszustw metodą „na wnuczka”.  

Później wyjaśniła, iż kobietę o pseudonimie „Czarna”, która zaproponowała jej zarobek, poznała około trzech miesięcy wcześniej. To zarabianie pieniędzy miało polegać na odbieraniu przesyłek. Za każdym razem podejrzana miała przedstawiać się jako Katarzyna Kruk. Dodała, iż wiedziała, że za każdym razem jeździ po pieniądze, które zawsze oddawała „Czarnej”. Nigdy nie wiedziała ile ich było. Żadna z oszukanych kobiet nie prosiła jej o wylegitymowanie się stosownym dokumentem tożsamości. Pieniądze za każdym razem odbierał od niej mężczyzna narodowości romskiej, który przychodził w miejsca wskazane przez „Czarną”. Za każdą przysługę otrzymywała 200zł.

Z opinii biegłych lekarzy wynika, że dokonując zarzucanych czynów Sandra M. miała znacznie ograniczoną zdolność rozumienia znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem w: rozumieniu art. 31 § 2kk. Opiniowana może brać udział w czynnościach procesowych. Wymieniona w przeszłości nie była karana sądownie. Grozi jej kara pozbawienia wolności do lat 8. 

Aktualności