Elektroniczna skrzynka
podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe

Oskarżony o napad na stację paliw.

Prokuratura Rejonowa Kraków –Podgórze oskarżyła Piotra G., który w dniu w dniu 29 stycznia 2014 roku, na jednej ze stacji paliw w Krakowie, groził  natychmiastowym użyciem przemocy poprzez okazanie noża 2 pracownikom stacji i doprowadził ich w ten sposób do stanu bezbronności oraz zabrał w celu przywłaszczenia, z sejfu, pieniądze w kwocie 20 700 zł na szkodę ajenta stacji.

W tym dniu, ok. 1.50 w nocy, do budynku stacji paliw wszedł mężczyzna z kominiarką na głowie. Później okazało się, że był to Piotr G. W tym momencie stację obsługiwało dwoje pracowników. Napastnik podszedł w pobliże środkowej kasy i powiedział co najmniej dwa razy do kobiety “to jest napad, dawaj klucze do sejfu”. Pokrzywdzona odpowiedziała że: „kolega jest na zapleczu i zadzwoniła po niego dzwonkiem. Piotr G. wyszedł za ladę, zbliżył się do niej, wyjął nóż z ostrzem o długości około 5-10 cm, skierował go w stronę pokrzywdzonej i powtórzy trzeci raz, że to jest napad i żeby dać mu klucze do sejfu. Zaraz potem otworzył drzwi prowadzące na zaplecze, gdzie w progu stał już pokrzywdzony. Oskarżony zażądał od niego wydania pieniędzy, razem udali się do sejfu stojącego w biurze stacji. Piotr G. ponaglał pokrzywdzonego do wydania gotówki. W końcu wziął do rąk banknoty z sejfu.  W pośpiechu opuścił stację.

Z pieniędzmi poszedł do mieszkania, przyznał się matce do dokonania rozboju. Następnego dnia za skradzione pieniądze kupił sobie ubrania, samochód ( z ogłoszenia w Internecie), oddał pożyczone pieniądze i wyjechał z Polski. Pieniędzmi pochodzącymi z rozboju opłacił winiety, paliwo, nawigacje do samochodu i jedzenie. Matka zapłaciła jego rachunki za telefon (250 zł - również pieniędzmi pochodzącymi z rabunku).

W czasie gdy Piotr G. był w Czechach zadzwonił do niego wujek i przekonywał, by przyznał się do napadu i zgłosił się na Policję. Oskarżony wrócił do Polski, do miejsca zamieszkania wujka. Tam został zatrzymany przez funkcjonariuszy Policji.

W wyniku rozboju Piotr G. zabrał z sejfu stacji benzynowej kwotę 20 700 złotych. W trakcie kradzieży zgubił jednak dwa pliki banknotów w łącznej kwocie 3 300 zł (pieniądze te zostały odzyskane więc zaraz po napadzie).

Piotr G. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i wyjaśnił, że od pewnego czasu miał problemy finansowe w domu, był bezrobotny i utrzymywała go matka. Z powodu złej sytuacji rodzinnej miał depresję. Wcześniej pracował na stacji paliw i dlatego wiedział, gdzie przechowywane są pieniądze.

Myślał o szybkim znalezieniu gotówki i „spontanicznie” przyszedł mu do głowy pomysł rozboju, nie planował tego z dużym wyprzedzeniem. Zabrał nóż z kuchni, aby zastraszyć pracowników, kominiarkę nabył od kolegi. W dniu zdarzenia wyszedł z mieszkania około godziny 2 w nocy, bo „poczuł po prostu, że może to zrobić”, obserwował stację i gdy stwierdził, że nie ma na niej klientów, włożył kominiarkę, rękawiczki i napadł na stację.

Piotr G. nie był wcześniej karany sądownie. Grozi  mu kara pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.

Z akt śledztwa wyłączono do odrębnego prowadzenia materiały o przest. z art. 291 § 1 kk. Postępowanie to zostało zakończone skierowaniem do sądu aktu oskarżenia przeciwko matce oskarżonego / o czyn paserstwa/.

Aktualności