Elektroniczna skrzynka
podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe

Oskarżony o zabójstwo b. żony i inne czyny.

Prokuratura Rejonowa Kraków – Nowa Huta oskarżyła Zbigniewa M. o zabójstwo swojej byłej żony w dniu 10.07. 2014 r. i inne czyny.

Małżonkowie rozwiedli się w 2012 r. i mieszkali z 2 dzieci. Od Zbigniewa M. zostały zasądzone alimenty na dzieci. Małżonkowie umówili się, iż mimo formalnego zasądzenia alimentów, Zbigniew M. może ich nie płacić, pod warunkiem, że będzie dokładał się do utrzymania mieszkania i spłacał swoje długi. Jeszcze przed rozwodem Zbigniew M. przeniósł na rzecz żony własność mieszkania.

Zbigniew M. nadużywał alkoholu od kilku lat, jednakże od listopada 2013 roku problem ten nasilił się, Zbigniew M. pił alkohol codziennie. Od dnia 19 grudnia 2013 roku prowadzona była w ich rodzinie " niebieska karta”. W miejscu zamieszkania pokrzywdzonej miały miejsce przed dniem 10 lipca 2014r. dwie interwencje Policji tj. w dniach 18 grudnia 2013 roku oraz  5 stycznia 2014 roku. Interwencje te dotyczyły gróźb pozbawienia życia kierowanych do żony – zgłoszenia pochodziły od dzieci oskarżonego.

7 lipca 2014 roku pokrzywdzona zdecydowała się złożyć wniosek o egzekucję alimentów na dzieci. W dniu 10 lipca 2014 roku do mieszkania małżonków przyszło dwóch pracowników Kancelarii Komorniczej. W trakcie tej wizyty Zbigniew M. dowiedział, się iż była żona złożyła wniosek o egzekucję zasądzonych wyrokiem rozwodowym alimentów na dzieci. Był tym wyraźnie zaskoczony, już w obecności pracowników Kancelarii Komorniczej podnosił zastrzeżenia wobec żony, że nie tak się umawiali, że ponosi koszty utrzymania dzieci.

Po tej wizycie Zbigniew M. zadzwonił do byłej żony. Kiedy pokrzywdzona wróciła do miejsca zamieszkania przebywała tam jej córka, a około godziny 19.00 wrócił z treningu syn. Zbigniew M. wrócił po godzinie 22.00. Wszedł bezpośrednio do tego pokoju, w którym była jego b. żona i córka, zaświecił, światło i usiadł na krześle w odległości 2 -3 metrów od łóżka. Nietrzeźwy zaczął  „wypominać"  żonie, że wszystko jej dał, że ona przyszła „ jako dziadówka" , że nie tak umawiali się przy rozwodzie, że nie da się usunąć z mieszkania. Rozmowa trwała 15 - 20 minut. Widząc, iż Zbigniew M. nie uspakaja się, a jego zachowanie eskaluje poprosiła córkę o zadzwonienie na Policję. Córka zadzwoniła na numer 997 i połączyła się z dyżurnym KMP. W trakcie tej rozmowy Zbigniew M. wyszedł na krótko z pokoju, z kuchni zabrał nóż kuchenny i z tym przedmiotem skierował się do pokoju, w którym przebywały była żona i córka. W przedpokoju drogę zastąpił mu syn próbując nie wpuścić go do tego pomieszczenia. Pomiędzy nimi doszło do krótkiej szarpaniny, w trakcie której Zbigniew M. ugodził nożem w przedramię syna i odsuwając go siłą wszedł do pokoju. Podszedł bezpośrednio do łóżka, na którym siedziała jego była żona i po przewróceniu jej do pozycji leżącej i częściowym przygnieceniu zadawał jej wielokrotne ciosy w okolicę głowy, rąk i klatki piersiowej. Widząc co się dzieje córka zeszła z łóżka i próbowała bezskutecznie odciągać od tyłu za koszulkę ojca od matki, jednakże z uwagi na dysproporcję sił jej wysiłki pozostały daremne. Zbigniew M. zadawał byłej żonie ciosy tak długo, aż przestała krzyczeć i ruszać się, a następnie usiadł przy łóżku i tym samym nożem przeciął sobie nadgarstki na obu rękach.

Biegli jako przyczynę zgonu pokrzywdzonej wskazali liczne rany kłute i kłuto cięte w szczególności szyi z uszkodzeniem tętnicy i żyły szyjnej wspólnej z następowym wykrwawieniem. Biegli stwierdzili, że pokrzywdzonej, w zakresie powłok głowy, szyi, klatki piersiowej oraz ramion zadanych zostało 15 ciosów.

W wyniku zdarzenia syn oskarżonego doznał rany ciętej przedramienia z uszkodzeniem mięśnia prostownika palców co naruszyło czynności jego narządów ciała na okres trwający powyżej 7 dni..

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew M. konsekwentnie przyznawał się do zabójstwa żony, natomiast do spowodowania obrażeń ciała syna nie przyznał się stwierdzając, że takiej sytuacji nie pamięta, a odnośnie gróźb w czasie pierwszego przesłuchania przyznał się, aby w czasie kolejnego zaprzeczyć swojemu sprawstwu, podnosząc, że było to całkiem inaczej. Wymieniony skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień i prawa do odmowy udzielania odpowiedzi na pytania przesłuchującego go prokuratora.

Zbigniew M. jest tymczasowo aresztowany, grozi mu kara pozbawienia wolności od 8 lat do lat 15, kara 25 lat pozbawienia wolności lub dożywotniego pozbawienia wolności.

Aktualności