Elektroniczna skrzynka
podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe

Tak wygląda "prawda" w programie "Państwo w państwie".

05-12-2011

                                                  SPROSTOWANIE
Do wyemitowanego w dniu 13 listopada 2011 roku w telewizji Polsat i Polsat
News programu „Państwo w państwie" oraz do opisu prezentowanego postępowania na stronie internetowej programu, a dotyczących prowadzonego w Wydziale Śledczym
Prokuratury Okręgowej w Krakowie postępowania karnego w sprawie działania
zorganizowanej grupy przestępczej funkcjonującej w ramach Biura Tłumaczeń Symultanka -
na zasadzie art. 31 ust. 1 Ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe
                                                        WNOSZĘ
0 opublikowanie, tak w programie telewizyjnym - poprzez odczytanie przed programem, jak i na stronie internetowej programu - poprzez zamieszczenie na tej stronie „Sprostowania" podanych w tych publikacjach nieprawdziwych informacji:
1. Nieprawdziwe są informacje przedstawione przez Autorów programu, a dotyczące
rzekomego szantażu ze strony Pani Prokurator Agnieszki Stanek mającej nakłaniać
podejrzanego o współkierowanie grupą przestępczą Michała G. do przyznania się do
winy. Informację taką przekazał dziennikarzom w/w podejrzany kilka dni przed
programem i nie została ona w żaden sposób zweryfikowana.
W 2008 toku wyżej wymieniony podejrzany przyznał się do przedstawionych mu
zarzutów i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Od samego początku
wymieniony podejrzany występował z profesjonalnym obrońcą z wyboru i w jego
obecności składał wielokrotnie obszerne wyjaśnienia, a w dniu 19 grudnia 2008
roku złożył pisemny wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Wniosek ten,
w obecności swojego obrońcy, w dniu 25 października br. w całej rozciągłości
podtrzymał.
Nie sposób nie zwrócić uwagi, że obrońca wymienionego podejrzanego, dostrzegając nieprawidłowości w postępowaniu prokuratora podjąłby natychmiast działania
przewidziane prawem.
2. Wbrew twierdzeniom podanym widzom i internautom, że „prokuratura od 3 lat nie
potrafi sporządzić aktu oskarżenia" w dniu 13 lipca br. prokuratura skierowała do Sądu pierwszy akt oskarżenia w tej sprawie , którym objęto 6 podejrzanych, o którym to fakcie Autorzy programu posiadali wiedzę.
3. Nie jest prawdą, że biuro „Symultanka" zastosowało „nowatorską metodę obsługi
klientów" polegającą na „wybraniu przez tłumacza przysięgłego z komputera szablonu
z przetłumaczonymi rubrykami i tylko zmienili w nich odpowiednie dane
i cyfry" i „wystarczy nawet, że zrobi to za niego ktoś inny", „poprawiano drobne błędy
pisarskie", albowiem mechanizm działania grupy polegał na wykonywaniu tłumaczeń
przez inne osoby niż tłumacze przysięgli, nadto w treść tłumaczenia wprowadzano zapis, z którego wynikało, że tłumacz przysięgły korzystał z oryginałów dokumentów - co nie było prawdą, wreszcie podpisy tłumaczy przysięgłych były fałszowane. Zatem nie nowatorska metoda, a działanie przestępcze powodowały wytworzenie i wprowadzenie do obrotu tysięcy nie wiarygodnych dokumentów.
4. Nieprawdziwy jest zarzut że „prokurator Agnieszka Stanek przewleka śledztwo
w nieskończoność. Mnoży świadków, których jest kilka tysięcy", gdyż dwukrotnie Sąd
Apelacyjny w Krakowie rozpoznawał skargi podejrzanych na przewlekłość tego śledztwa i każdorazowo uznał je za niezasadne. Sąd zwrócił uwagę na wyjątkowo skomplikowany charakter tego postępowania, podkreślając że czynności wykonywane są na bieżąco bez zbędnej zwłoki. Ilość przesłuchanych świadków w sprawie wynika z materiału dowodowego, który prokuratura pozyskuje dla Sądu. Odstąpienie od przesłuchań tych świadków pozostawałoby w sprzeczności z obowiązującą w polskim procesie karnym zasadą legalizmu nakazującą wszechstronne wyjaśnienie sprawy.
5. Nie jest prawdą, że prokuratura „nie ma dowodów i dlatego Agnieszka Stanek nie
skierowała aktu oskarżenia od 4 lat", „nie znalazła dowodów na fałszowanie
dokumentów, dlatego szuka innych zarzutów", „Sprawa trwa 4 lata i niewiele się
w sprawie dzieje", gdyż prokuratura zgromadziła 100 tomów akt z dokumentami
poświadczającymi nieprawdę, ze sfałszowanymi podpisami tłumaczy przysięgłych.
Pozostały materiał dowodowy mieści się w kolejnych 100 tomach akt.
6. Nie jest prawdą, że prokuratura „odebrała im /podejrzanym/prawo do zapoznania się z materiałem dowodowym", gdyż zgodnie z przepisami prawa zaznajomienie
podejrzanych z materiałem dowodowym następuje podczas końcowych czynności
procesowych. W innych przypadkach jest to uzależnione od decyzji prokuratora, którą
można zaskarżyć.
7. Kolejną informacją nieprawdziwą podaną widzom, a nie zweryfikowaną przez Autorów programu jest rzekome zwrócenie się do prokuratora, przez podejrzanych Ewę Sz. i Jana Sz., o podjęcie działań zabezpieczających wyposażenie biura „Symultanki". Nigdy w czasie trwania postępowania, ani do protokołu przesłuchania wymienionych podejrzanych - każdorazowo z udziałem profesjonalnego obrońcy, taki wniosek nie został złożony, ani też nie zostało złożone w tej sprawie jakiekolwiek pismo czy to pochodzące od Ewy Sz., Jana Sz. lub obrońców tych podejrzanych.
8. Prokurator nie jest uprawniony do komentowania prowadzonego przez srebie śledztwa, rozmawiać z dziennikarzem może wyłącznie po uzyskaniu zgody swojego przełożonego, co wynika wprost z przepisów /regulaminu pracy prokuratorów/. Pokazując na wizji odmowę rozmowy czy pisząc „prokurator Stanek nie udzieliła komentarza dziennikarzom Polsatu. Nam też się nie udało" wszystkich odbiorców wprowadzono w błąd zatajając informację, że nikt o zgodę na rozmowę z Panią prokurator A. Stanek me wystąpił.
Rzecznik Prasowy
Prokuratury Okręgowej w Krakowie 
Bogusława Marcinkowska

                                                       ODPOWIEDŹ
Do wyemitowanego w dniu 13 listopada 2011 roku w telewizji Polsat i Polsat
News programu „Państwo w państwie" oraz do opisu prezentowanego postępowania na stronie internetowej programu, a dotyczących działania zorganizowanej grupy przestępczej funkcjonującej w ramach Biura Tłumaczeń Symultanka -
na zasadzie art. 31 ust. 2 Ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe
                                                         WNOSZĘ
0 opublikowanie, tak w programie telewizyjnym - poprzez odczytanie przed programem, jak i na stronie internetowej programu - poprzez zamieszczenie tekstu- odpowiedzi na podane w tych publikacjach stwierdzenia naruszające dobra osobiste Pani prokurator Agnieszki Stanek i wizerunek Prokuratury Okręgowej w Krakowie jako organu wymiaru sprawiedliwości.
Przedstawienie w programie nie zweryfikowanej informacji o rzekomym stosowaniu szantażu przez prokurator Agnieszkę Stanek wobec podejrzanego o współkierowanie grupą przestępczą Michała G. podważa kompetencje zawodowe i narusza dobra osobiste Pani prokurator Agnieszki Stanek.
Dziennikarz ma obowiązek dostarczania precyzyjnych i wiarygodnych informacji
potwierdzonych faktami. Gdyby twórcy programu poprosili o komentarz w tej sprawie
prokuraturę, uzyskaliby informację ,że ten podejrzany już w 2008 roku złożył wniosek 
o dobrowolne poddanie się karze. Ta instytucja, której stosowanie przewidział ustawodawca w art. 335 kpk nierozerwalnie związana jest z przyznaniem się podejrzanego do winy i stosowana jest z jego inicjatywy.
W pogoni za sensacją Autorzy programu bezpodstawnie zdeprecjonowali
działania i pracę organu procesowego, którego większość decyzji podlega kontroli
niezawisłego sądu.
Autorzy programu poprzez podanie, że „prokurator Agnieszka Stanek
przewleka śledztwo w nieskończoność", „sprawa trwa 4 lata, nie wiele się w sprawie dzieje" zanegowali i zataili przed odbiorcami stanowisko Sądu Apelacyjnego
w Krakowie, który dwukrotnie w różnych składach osobowych rozpoznając skargi na
domniemaną przewlekłość tego postępowania - każdorazowo je oddalał.
W orzeczeniach tych Sąd podkreślał nie tylko skomplikowany charakter śledztwa, ale
konieczność kontynuowania czynności przez Prokuraturę. Stąd zupełnie nieuprawnione, a naruszające dobra osobiste referenta sprawy i wizerunek Prokuratury, jest przedstawiane tych działań jako „mnożenie świadków', czyli celowe i zbędne ich przesłuchiwanie.
Wyjątkowym nadużyciem, nie licującym z zasadami etyki dziennikarskiej jest
sformułowanie przez twórców programu tezy, „że prokuratura nie znalazła dowodów i stosowała areszt, bo w więzieniu łatwo złamać człowieka". Dodatkowo na stronie internetowej programu podano, że „założyciele sieci biur tłumaczeń siedzieli w areszcie rok za chęć usprawnienia pracy firmy". Postawienie zarzutu działania z naruszeniem prawa organowi państwa , który stoi na straży praworządności jest bardzo poważnym zarzutem rodzącym określone skutki prawne po stronie osób, które w imieniu tego organu działają, a także w odbiorze opinii publicznej i w związku z powyższym powinna je poprzedzać rzetelna analiza problemu połączona
z uzyskaniem stanowiska w tej sprawie prokuratury . W tym konkretnym wypadku dziennikarze Państwa stacji uzyskali stosowne informacje dotyczące prawnych podstaw stosowania tymczasowego aresztowania . Jedną z jego przesłanek była obawa matactwa ze strony podejrzanych sformułowana w oparciu o już podjęte przez nich działania, np. wydanie polecenia przez Jana Sz., ukrycia kart in blanco ze sfałszowanymi podpisami tłumaczy przysięgłych, ukrycia sprzętu komputerowego, w czasie wykonywania przez Policję czynności przeszukania pomieszczeń firmy. Nadto Ewa Sz. i Jan Sz. szantażowali wyrzuceniem z pracy tych osób, które ewentualnie miały zeznawać w prowadzonym postępowaniu. Zabronili podawać prawdę o tym jak wytwarzano tłumaczenia oraz o fałszowaniu podpisów tłumaczy przysięgłych.
Dla porządku w tym miejscy wypada przypomnieć, że to nie prokuratura a Sąd zgodnie przepisami kodeksu postępowania karnego stosuje areszt i to tylko w wyraźnie wskazanych w obowiązującej procedurze karnej wypadkach Nie istnieje w polskim prawie przepis umożliwiający stosowanie aresztu po to, by nastąpiło „złamanie człowieka" czy za chęć usprawnienia czegokolwiek Korygując nieprawdziwe informacje należy również sprostować, że w niniejszym postępowaniu w stosunku do żadnego z podejrzanych okres stosowania tymczasowego aresztowania nie przekroczył jednego roku.
Nie leży w kompetencji twórców programu dokonywanie oceny zasadności zarzutów
przedstawionych podejrzanym , która to czynność zastrzeżona jest dla orzekającego
w sprawie Sądu . Przedstawianie przestępczej działalności zorganizowanej grupy, która na szeroką skalę fałszuje dokumenty wprowadzane następnie do obiegu prawnego jako „ nowatorskiej metody obsługi klientów" jest swoistym przyzwoleniem mediów na łamanie prawa. Jest to o tyle niebezpieczny zabieg, że bezspornie media mają niebagatelny wpływ na kształtowanie poglądów i zachowań społecznych .
Użyte przez prowadzącego program twierdzenie, że „prokuratura nigdy nie
podważyła tych dokumentów" czy „prokuratura nie zdecydowała się na unieważnienie ani jednego dokumentu" sugeruje, że Prokuratura zaniechała działań zmierzających do wyeliminowania z obiegu sfałszowanych dokumentów. Tymczasem prokuratura nie ma umocowania prawnego do inicjowania takich działań na obecnym etapie postępowania, o czym Pan Łukasz Kurtz został poinformowany przez Rzecznika Prasowego Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Można, więc z pełną odpowiedzialnością zadać pytanie czy celem programu
jest doprowadzenie do nagminnego wytwarzania tłumaczeń przysięgłych przy użyciu
ogólnodostępnych szablonów, a następnie fałszowania podpisów tłumaczy przysięgłych i wprowadzania do obrotu tak wytworzonych „dokumentów"?
Rzecznik Prasowy
Prokuratury Okręgowej w Krakowie
Bogusława Marcinkowska 

1061/21/11
                                                                                              Kraków, 30 listopada 2011 roku
                                                REDAKTOR NACZELNY
                                                         PUBLICYSTYKI
                                                    TELEWIZJI POLSAT 
                                                 Ul. Ostrobramska 77
                                                 04-175 Warszawa
                                               REDAKTOR NACZELNY 
                                                      PULS BIZNESU 
                                                ul. Kijowska 1

                                               03-738 Warszawa
                    W nawiązaniu do wyemitowanego w dniu 13 listopada 2011 roku programu „Państwo w państwie" dotyczącego postępowania karnego prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie, które jest związane z działaniem zorganizowanej grupy przestępczej funkcjonującej w ramach Biura Tłumaczeń „Symultanka"
- na zasadzie art. 31 ust. 1 i 2 Ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku / Dz. U. Nr 5 poz.24/
                                                     wnoszę:
o opublikowanie załączonego do niniejszej skargi, sprostowania i odpowiedzi do
nieprawdziwych informacji podanych w wym. programie i w jego internetowym opisie oraz do stwierdzeń zagrażających dobrom osobistym prokurator Agnieszki Stanek jak i wizerunkowi Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Program powstał przy współpracy z „Pulsem Biznesu", stąd obie Redakcje ponoszą
odpowiedzialność za wyemitowany materiał i przedstawiony opis śledztwa.
Zatajając wiele informacji, które przedstawiła Prokuratura Autorom programu
/informacje pisemne i ustne w postaci odpowiedzi na pytania w czasie nagrania/, wybranie dla potrzeb programu tylko i wyłącznie tego materiału, który komponował się z założeniami programu, zlekceważenie i zanegowanie stanowiska Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który dwukrotnie w różnych składach osobowych rozpoznając skargi na domniemaną przewlekłość śledztwa takowe skargi każdorazowo oddalał, zlekceważenie stanowiska sądów dwóch instancji, które orzekały w zakresie stosowania bądź przedłużenia tymczasowego aresztowania, wreszcie podanie nie zweryfikowanych danych o rzekomym stosowaniu szantażu przez Panią prokurator Agnieszkę Stanek w stosunku do podejrzanego o współudział w kierowaniu grupą przestępczą Michała G. - naruszono dobra osobiste prokuratora, podważono jej kompetencje zawodowe i zniesławiono za pomocą środków masowego komunikowania /art.212par. 2 kk/, a także naruszono wizerunek Organu Prokuratorskiego /tu znamienna wypowiedź prowadzącego program w odniesieniu do Prokuratury Okręgowej w Krakowie „państwo skłania podejrzanego do kłamstwa/.
Naruszenie dobrego imienia może nastąpić poprzez zarzucenie niewłaściwego
zachowania w życiu zawodowym, co może prowadzić do narażenia danej osoby na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu (wyrok SN z dnia 9.10.2002 r. sygn. akt IV CKN 142/00).
Media są zobowiązane do respektowania takich wartości, jakimi są dobra osobiste
człowieka. Wolność słowa nie oznacza, bowiem dowolności korzystania z niej (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 4.11.1999 r. sygn. I ACa 536/99).
Niezaprzeczalnym jest prawo prasy (dziennikarzy) do informacji, nie ma ono jednak
charakteru absolutnego, co oznacza, że pewnych opinii nie można formułować, zwłaszcza dotyczących dobrego imienia i praw innych osób (postanowienie SN z 6.06.2006 r. sygn. IV KK 87/06).
Na osobach korzystających z wolności wypowiedzi na podstawie art. 10 Europejskiej
Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności ciążą obowiązki i odpowiedzialność, dziennikarze mają dostarczać precyzyjnych i wiarygodnych wiadomości potwierdzonych w faktach oraz mają postępować zgodnie z etyką dziennikarską (tak m.in. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w orzeczeniu z dnia 21.01.1999 r. Fressoz i Roir przeciwko Francji).
Dziennikarze programu „Państwa w państwie", złamali zasady sformułowane w
Karcie Etyki Mediów oraz art.: 1,6 ust.. 1., 10 ust. 1,12 ust.l Prawa prasowego.
Przedstawiając ustalenia śledztwa dziennikarz winien podać stanowisko każdej ze
stron do każdej z podnoszonych kwestii. „Podejmując się roli sprawozdawcy z toczącego się postępowania dziennikarz musi podchodzić ze szczególną ostrożnością a więc z nieufnością do informacji podanych mu przez świadków, samego pokrzywdzonego czy podejrzanych. Musi przejawiać czujność wobec cudzych relacji, pamiętając, że wiarygodność tego, co mówią jest jego wiarygodnością, a wprowadzony w błąd przez swoich informatorów, wprowadza w błąd czytelników, /widzów/, szkodzi wymiarowi sprawiedliwości i także naraża
się na odpowiedzialność karną".- vide A. Magdoń, Reporter i jego warsztat s.78-81 /Kraków 1993/.
Dziennikarze wym. programu wchodzą niejako w spór z Prokuraturą uznając racje
osób podejrzanych i angażują się po ich stronie, nie czekając na decyzje niezawisłego organu, jakim jest Sąd. Na dzień 28 listopada br. Sąd wyznaczył rozprawę dotyczącą osób już oskarżonych w tej sprawie przez tut. Prokuraturę. Czy ewentualny wyrok skazujący część osób, uznający zasadność zarzutów Prokuratury byłby niekorzystny dla programu, że nie poczekano na tę decyzję Sądu? Oskarżeni ,w dniu 28 listopada br ,w pełni podtrzymali przed Sądem złożone przez siebie wnioski.
Czy dziennikarze programu „Państwa w państwie", poprzez prezentowanie wyłącznie
treści, które deprecjonują działania Prokuratury z pominięciem tych, które przedstawione działania Prokuratury wyjaśniają, poprzez przedstawienie praktyk zorganizowanej grupy przestępczej jako „nowatorskiej metody obsługi klientów" czy „poprawianie drobnych błędów"- tak naprawdę nie nakłaniają do fałszowania dokumentów i poświadczania w nich nieprawdy?
Zwrócić należy uwagę, że celowe, świadome podważanie prawnych działań
Prokuratury stanowi naruszenie jej dobrego imienia i tak naprawdę krzywdzi wiele osób wykonujących bardzo ciężką pracę prokuratora. Bezpodstawne deprecjonowanie pracy organu procesowego, którego większość decyzji podlega kontroli niezawisłego sądu jest działaniem uderzającym w zasady funkcjonowania prawa, a wszczególności wymiaru sprawiedliwości w Polsce.
Wyemitowany program świadczy o całkowitym braku zrozumienia przez Autorów roli tłumaczeń przysięgłych w obrocie prawnym i gwarancji, jakie z nimi się wiążą. Nadmienić należy, że nie dostrzeżono również istnienia procedury, która
kwalifikuje tłumacza do wpisu na listę tłumaczy przysięgłych.
Wszystkie te okoliczności świadczą nie tylko o braku chęci rozumienia obowiązujących przepisów, pomimo stosownej informacji o ich treści ale potwierdzają brak
obiektywizmu jego Autorów. W informacji pisemnej przesłanej do programu opisałam
mechanizm działania tej zorganizowanej grupy, zwracałam również na niego uwagę w czasie nagrania do programu. Jednak dziennikarze woleli polegać na relacjach
przekazanych im przez podejrzanych, a nie na informacjach pochodzących od
Rzecznika Prasowego Prokuratury.
Użycie sformułowania, że „prokurator mnoży liczbę świadków" sugeruje, że
celowo są to osoby wyszukiwane po to, by przedłużyć postępowanie. Tylko i wyłącznie
nieznajomość przepisów prawa, w szczególności postępowania karnego może skutkować tego rodzaju zarzutem. Obowiązująca w polskim procesie karnym zasada legalizmu nakłada na organ procesowy obowiązek wszechstronnego wyjaśnienia sprawy.
Zatajono przed widzami, że podstawą stosowania aresztu przez Sąd była
obawa matactwa, przejawiająca się konkretnymi podejmowanymi przez podejrzanych
działaniami.
Autorzy programu nie zweryfikowali również informacji podanych im przez
podejrzanego Michała G., a dotyczących wysokości poręczenia majątkowego.
Weryfikując skargę tego podejrzanego /na wysokość poręczenia majątkowego/
dziennikarze uzyskaliby dane o tym, że w czasie przesłuchania w dniu 19 maja 2009 r.
w obecności swojego obrońcy, podejrzany Michał G. sam zaproponował złożenie kaucji w wysokości 40 tys. zł.
Proszę również o ocenę czy prawidłowo zadbano o autoryzację wypowiedzi
Rzecznika Prasowego tut. Prokuratury, a to z uwagi na fakt, iż tekst wypowiedzi do
autoryzacji przesłano na służbowy e-mail Rzecznika Prasowego w niedzielę 13.11. br
o godzinie 18.37, a więc niecałą godzinę przed emisją programu.
Pragnę również zwrócić uwagę na zachowanie p. Łukasza Kurtza, który nie
występując o zgodę na rozmowę z panią prokurator Agnieszką Stanek /prokurator referent sprawy musi mieć zgodę przełożonego na rozmowę z dziennikarzem/ - nagrał rozmowę, w której Pani prokurator poinformowała go o konieczności skontaktowania się z Rzecznikiem Prasowym tut. Prokuratury. Wypowiedź tę skomentowano „prokurator Stanek nie udzieliła komentarza dziennikarzom Polsatu. Nam także się to nie udało". Kolejny raz wprowadzono w błąd odbiorców, gdyż prokurator nie mógł rozmawiać z p. Ł. Kurtzem.. Jest to ewidentna manipulacja zdobytym nagraniem z rozmowy.
W świetle powyżej przedstawionych nierzetelnych i nieetycznych działań Autorów
programu domaganie się sprostowania nieprawdziwych danych jest uzasadnione.
Niezależnie od publikacji sprostowania i odpowiedzi prokuratury wnoszę - z uwagi na
karygodne zaniedbanie weryfikacji informacji o rzekomym szantażu ze strony p. prok.
Agnieszki Stanek - o odczytanie przed programem i zamieszczenie na stronie internetowej programu - oświadczenia zawierającego przeproszenie Pani prok. Agnieszki Stanek za podanie nie zweryfikowanych informacji o jej rzekomym szantażu wobec podejrzanego Michała G. oraz przeproszenie Prokuratury Okręgowej w Krakowie za przypisywanie jej działań sprzecznych z prawem.
W załączeniu przedstawiam obraźliwe, wulgarne i zawierające groźby popełnienia
przestępstwa wpisy internautów dotyczące p. prok. Agnieszki Stanek, do których wymieniony program, poprzez swoją wyjątkowa nierzetelność, zachęcił.
Oczekuję, że Telewizja Polsat poinformuje widzów o sposobie rozstrzygnięcia sprawy
przez Sąd.
Nie sposób również nie zwrócić uwagi na fakt, że część programu została
wyemitowana w ogólnodostępnej telewizji Polsat, a część w kanale Polsat News dostępnym nielicznym osobom. Odczytuję to jako celowe działanie Autorów programu zmierzające do tego, by jak najwięcej rzekomo negatywnych informacji o sposobie prowadzenia śledztwa dotarło do jak największej części społeczeństwa.
Proszę potraktować niniejsze pismo jako skargę na dziennikarzy i Autorów tego
programu.
Załączniki:
1. Sprostowanie
2. Odpowiedź
3. Wulgarne i inne wpisy

Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie

Boguslawa Marcinkowska

Z uwagi na przedstawione wyżej nieetyczne i nierzetelne działania dziennikarzy programu "Państwa w państwie" Prokurator Okręgowy w Krakowie skierował niżej zamieszczone pismo do Rady Etyki Mediów.
Pan
Ryszard Bańkowicz
Przewodniczący Rady Etyki Mediów
Ul. Woronicza 17
budynek B.15pl3/13A
00-999 Warszawa
W związku z emisją w telewizji Polsat i Polsat News w dniu 13 listopada br. programu „Państwo w państwie", zwracam się z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie przestrzegania przez autorów tego programu, zasad etycznych, sformułowanych w Karcie Etycznej Mediów, której sygnatariuszem, jest między innymi, wspomniana wyżej telewizja.
Już sama nazwa programu „Państwo w państwie", narzuca odbiorcy sposób postrzegania instytucji, której działania są tematem audycji. Przekaz płynący z programu jest realizacją z góry założonej tezy, że instytucja ta jako organ, lub poprzez zatrudnione w niej osoby, funkcjonuje w sposób sprzeczny z przyjętym porządkiem prawnym, obowiązującym w państwie.
Świadczy o tym sama zapowiedź programu, jako „historii ludzi prowadzących działalność gospodarczą, którzy od lat walczą z niekompetentnymi urzędnikami i ich decyzjami". Podjęcie takiego tematu nakłada na autorów wyjątkową odpowiedzialność za treść i formę przekazu oraz wynikające z nich konsekwencje. Nie podlega dyskusji, że media wpływają na odbiór społeczny przekazywanych informacji, w tym sposób postrzegania działań instytucji państwowych i publicznych, kształtując, między innymi, poziom zaufania do tych instytucji.
W przypadku relacjonowania spraw prowadzonych przez prokuratury, obiektywny i rzetelny przekaz ma znaczenie nie do przecenienia. Jest to bowiem organ, który stoi na straży porządku prawnego w państwie, a zatem sam winien w swojej działalności, porządku tego z najwyższą starannością przestrzegać.
Przed emisją programu, w trakcie jego powstawania, Rzecznik prasowy
Prokuratury, przekazał jego autorom szczegółowe informacje na temat
pozostającego w ich zainteresowaniu śledztwa tut. Prokuratury, sygn.
V Ds. 7 6 / 0 7 / S . Tymczasem w trakcie trwającego ponad 45 minut programu,
wypowiedzi Rzecznika, zarówno w formie pisemnej, jak i udzielonej, prawie
3 godzinnej wypowiedzi do kamery, poświęcono KILKADZIESIĄT SEKUND, w kwestii braku wniosku podejrzanych, pozbawionych wolności o zabezpieczenie ich majątku.
Program został zrealizowany jednostronnie, z punktu widzenia osób podejrzanych, subiektywnie przekonanych o bezpodstawnych działaniach prokuratury podejmowanych w stosunku do nich.
Widz oglądający program został pozbawiony rzetelnej wiedzy na temat przedmiotu postępowania, informacji pod jakimi zarzutami pozostają „bohaterowie programu", z jakiego powodu śledztwo ma charakter długotrwały. Zamiast tego epatowany był emocjonalnymi wypowiedziami podejrzanych w sprawie, wspieranych przez prowadzących, bagatelizujących wagę przedstawionych zarzutów i umniejszających ich winę. Takie zabiegi i manipulacja faktami mogą prowadzić w odbiorze społecznym do uznania fałszowania dokumentów na szeroką skalę za zwykłą niepenalizowaną przez prawo, korektę pisarską. Dodatkowo, deprecjonują znaczenie urzędu
prokuratorskiego, który jest zawodem zaufania publicznego i szkodzą jego
wizerunkowi. Tego rodzaju pozbawione obiektywizmu publikacje, ujawniają
również agresywne postawy u widzów, czego dowodem są wpisy na portalach
internetowych, znieważające i pomawiające prokuratora prowadzącego
sprawę, o zachowania niegodne, a także grożące mu popełnieniem przestępstwa
(załączam wydruk zawierający przykłady takich wpisów).
Dla porządku przedstawiam, że śledztwo w sprawie sygn. V Ds. 7 6 / 0 7 / S dotyczy wprowadzania do obiegu prawnego dokumentów, w postaci tłumaczeń dokumentów rejestracyjnych samochodów, sprowadzanych z zagranicy, w których poświadczono nieprawdę, co do faktu ich wykonania przez tłumaczy przysięgłych. Tłumaczenia te były
wykonywane przez osoby nieuprawnione, posługujące się blankietami kart obitych pieczęciami tłumaczy przysięgłych, które potwierdzały fakt tłumaczenia na podstawie oryginału przedstawionych dokumentów, gdy faktycznie przedstawiano do tłumaczenia jedynie kopię tych dokumentów. Dokonywano także podrabiania, w celu użycia jako autentyczne, podpisów tłumaczy przysięgłych na tych tłumaczeniach.
W oparciu o tak sporządzone tłumaczenia wydawano decyzje administracyjne o rejestracji samochodów sprowadzonych z zagranicy.
W śledztwie zgromadzono obszerny materiał dowodowy (200 tomów akt),
przesłuchano ponad 2000 świadków z obszaru całego kraju, przedstawiono
zarzuty 67 osobom, w stosunku do części z nich, stosowane były środki zapobiegawcze, w tym tymczasowe aresztowania. Sąd Apelacyjny w Krakowie, rozpoznając dwukrotnie skargę na przewlekłość postępowania, uznał ją za niezasadną, wskazując na wielowątkowy i skomplikowany charakter śledztwa.
Sygnalizując potrzebę zbadania rzetelności dziennikarskiej w programie „państwo w państwie" przez Radę Etyki Mediów, załączam kopię pisma skierowanego do Redaktora Naczelnego Publicystyki Telewizji Polsat, a także odpowiedzi i wniosku o sprostowanie, celem szczegółowego zobrazowania problemu.

Aktualności