Elektroniczna skrzynka
podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe

Umorzenie śledztwa związane z uderzeniem barek o stopień wodny.

Prokuratura Rejonowa w Krakowie –Podgórzu umorzyła śledztwo:
1. w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu wodnym w postaci niekontrolowanego zdryfowania zestawu trzech bezzałogowych, górnopokładowych barek pchanych, a następnie uderzeniu w jazy stopnia wodnego "Dąbie", co zagrażało mieniu w wielkich rozmiarach w postaci uszkodzenia konstrukcji stopnia wodnego "Dąbie" w Krakowie, poprzez brak właściwego nadzoru nad dozorem nad barkami pchanymi na postoju, który winien zapewnić prawidłową liczbę cum dziobowych i rufowych oraz skorygować błędy wynikającego z nieprawidłowego zakotwiczenia zestawu barek, a dokonanego w dniach od 1 sierpnia 2010 r. do dnia 1 września 2010 r. w Krakowie, tj. o czyn z art. 173 § 2 kk – wobec braku znamion czynu zabronionego,
2. w sprawie niedopełnienia obowiązku przez funkcjonariuszy publicznych zatrudnionych w organach administracji wodnej i żeglugowej tj. Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie i Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Krakowie oraz poprzez brak nadzoru nad porządkiem i zabezpieczeniem obiektów na postojowisku obiektów pływających poprzez nie wyznaczenie miejsca na postój obiektów wycofanych z eksploatacji, przez co działano na szkodę interesu publicznego, a dokonanego w okresie od nieustalonego czasu do dnia 1 września 2010 r. w Krakowie, tj. o czyn z art. 231 § 1 kk, wobec braku znamion czynu zabronionego.
W prowadzonym postępowaniu prokuratura uzyskała opinię biegłego – kapitana żeglugi śródlądowej, rzeczoznawcę technicznego.
W opinii biegły wskazał, iż przyczynami omawianego wypadku był zbieg szeregu niekorzystnych zjawisk i okoliczności faktyczno – prawnych: poczynając od nagłego (niezapowiedzianego) wzrostu poziomu wody rzeki Wisły od stanu średniego do stanu alarmowego, poprzez brak nadzoru armatora nad właściwym dozorem nad barkami pchanymi na postoju oraz utratą i zerwaniem lin cumowniczych zestawu, błędów załogi popełnionych podczas manewrów zakotwiczenia, nieskorygowanych przez służby dyżurne, a skutkujących niekontrolowanym dryfem zestawu na jaz stopnia wodnego – aż do braku właściwej organizacji postojowiska, jego złej (niebezpiecznej) lokalizacji, braku należytej kontroli zewnętrznej uprawnionych organów, a także nie wyznaczenia bezpiecznego miejsca postoju obiektów wycofanych z eksploatacji.
W opinii tej na pytanie prokuratora „czy doszłoby do niekontrolowanego zdryfowania zestawu barek, gdyby załoga prawidłowo zakotwiczyła zestaw, przy założeniu iż zestaw byłby zacumowany na właściwej liczbie lin cumowniczych o prawidłowych parametrach podanych przez biegłego oraz właściwym zestawie kotwicznym ?” biegły wskazał, iż w tak przedstawionej sytuacji mając na względzie żywiołowy charakter zjawiska – również nie można całkowicie wykluczyć możliwości zerwania i dryfu barek. Biegły wskazał, iż podczas gwałtownego wezbrania powodziowego fala powodziowa jest żywiołem, któremu ulegają najlepsze nieraz zabezpieczenia techniczne. Woda porywa wszelkie przeszkody na swej drodze, nawet rosnące drzewa i domy przy brzegu.
Analizując zachowanie armatora wskazać należy, iż był on zobowiązany do podjęcia konkretnych działań, których zaniechał. Jak wynika z opinii biegłego, nawet jednak podjęcie tych działań nie może całkowicie wykluczyć skutku w postaci zerwania się barek z nadbrzeża. Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, iż jedną z przyczyn katastrofy jest fala powodziowa, która jak podkreślił biegły może przełamać wszelkie zabezpieczenia techniczne, która napotka na swej drodze, w tym również i te które winny być zastosowane do zabezpieczenia barek. Biegły wskazał, iż przy prawidłowym zabezpieczeniu zestawu barek prawdopodobieństwo zerwania byłoby zdecydowanie mniejsze niż w przypadku jego braku. Biegły zarówno w wydanej opinii głównej jak i uzupełniającej nie wskazał, iż wiodącą przyczyną katastrofy był brak nadzoru armatora oraz nie był w jednoznaczny sposób wskazać, iż w przypadku zastosowania właściwego nadzoru, nie doszłoby do katastrofy, co należy tłumaczyć na korzyść armatora.
Ponadto zarzut braku właściwego nadzoru jako przyczyny katastrofy należy oceniać przez pryzmat faktu, iż armator zatrudniał osoby, którym zlecał wykonywanie czynności z zakresu żeglugi śródlądowej oraz nadzoru nad zacumowanymi barkami.
Nadto zatrudniał dwóch dozorców na umowę o pracę, do których obowiązków należało m.in. sprawdzania zabezpieczenia sprzętu lądowego i wodnego oraz sprawdzanie poziomu rzeki Wisła. Okoliczności te wskazują, iż nie można stwierdzić w sposób nie budzący wątpliwości, iż pomiędzy zachowaniem (zaniechaniem) armatora, a skutkiem w postaci sprowadzenia katastrofy istnieje związek przyczynowo – skutkowy.
Odnośnie zachowania pracowników administracji publicznej wskazać, iż organy te w zakresie swych kompetencji w sposób nieefektywny prowadziły czynności mające na celu wyegzekwowanie zakazu postoju barek przez firmę armatora. Podejmowały działania mające na celu usunięcie przedmiotowych barek z nadbrzeża, brak było jednak konsekwencji i determinacji w podejmowanych działań. Odpowiedzialność z tego tytułu nie może mieć charakteru odpowiedzialności karnej, gdyż w zakresie przestępstwa z art. 231 § 1 kk konieczne byłoby wykazanie, iż w ogóle nie dopełniono obowiązków wynikających z przepisów prawnych, co doprowadziło do działania na szkodę interesu publicznego. Z ustaleń śledztwa wynika, iż takich rażących zaniedbań nie stwierdzono, o czym świadczy chociażby decyzja Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie dot. przywrócenia do stanu poprzedniego terenu, na którym znajduje się baza przeładunkowa Kraków – Zabłocie, czy też notatki dotyczące stanu nadbrzeża oraz zacumowanych tam jednostek pływających oraz próby wyegzekwowania usunięcia barek. Nieefektywne działania poszczególnych pracowników administracji publicznej winny być oceniane w charakterze odpowiedzialności służbowej, a nie odpowiedzialności karnej -co skutkuje nin. decyzją.

Aktualności