Prokuratura Okręgowa w Krakowie - wersja angielska
Elektroniczna skrzynka
podawcza Elektroniczna skrzynka podawcza
Prokuratura Okręgowa
i Prokuratury Rejonowe Prokuratura Okręgowa i Prokuratury Rejonowe

15.11.2017 W związku z medialnym charakterem umorzonej sprawy Prokuratury Rejonowej w Wadowicach przedstawiam nadesłane do Prokuratury Okręgowej w Krakowie stanowisko Prokuratora Rejonowego w Wadowicach, dotyczące tego postępowania.

Informacja dot. prowadzonego pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wadowicach przez Komendę Powiatową Policji w Wadowicach dochodzenie w sprawie:

  1. narażenia w dniu 25 sierpnia 2017roku we Frydrychowicach woj. małopolskiego  K. S., małoletnich E. i G. S., B. D. i małoletniej W.D.  na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowania ciężkiego  uszczerbku na zdrowiu,  to jest o przestępstwo z art. 160 § 1 kk w zw. z art. 160§3kk ,
  2. znęcania się fizycznego na zwierzętami domowymi poprzez prowadzenie polowania z broni myśliwskiej w rejonie zabudowań mieszkalnych  zaistniałego w dniu 25 sierpnia 2017 roku we Frydrychowicach woj. małopolskiego, to jest o przestępstwo z 35 ust 2 Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r o ochronie zwierząt”.

      Dochodzenie w  tej sprawie zostało umorzone w dniu 25 października 2017roku wobec stwierdzenia, że czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego.

       W dniu  14 listopada 2017roku  wpłynęło zażalenie Fundacji LPM Ruch na Rzecz Obrony Praw Zwierząt i Ludzi, złożone w ustawowym terminie. Natomiast pokrzywdzeni K.S. i B.D. odebrali postanowienie o umorzeniu w dniu 31 października 2017 roku – i na dzień sporządzania informacji nie złożyli zażaleń /uznać więc należy, że w zakresie tym postanowienie ma już cechę prawomocności/.

            W toku postępowania przygotowawczego przeprowadzone zostały następujące czynności procesowe przesłuchano w charakterze świadków dziesięć osób, w tym ustalonych myśliwych, nadto uzyskano opinię biegłego sądowego oraz przeprowadzono oględziny zabezpieczonych  kasków do jazdy konnej i oczywiście oględziny miejsca zdarzenia.

            W oparciu o powyższe dowody ustalono, że 25 sierpnia 2017 roku dwaj w/w myśliwi, dysponujący stosownymi pozwoleniami, na terenie łowieckim Frydrychowice Stawy prowadzili indywidualne polowanie na ptactwo wodne,
w odległości dopuszczalnej, wynoszącej około 235 metrów od posesji K.S. (tak wynika z protokołu oględzin, a zatem na pewno zgodnie
z wymogami Prawa łowieckiego. Nadto wskazać należy, że oświadczenie pokrzywdzonego zawarte w reportażu o fakcie, że staw jest oddalony o92 metry wynika nie z jego wiedzy a jak sam podaje z „oświadczenia Policjanta”). Strzały (łącznie około kilkunastu – nie jak podano w reportażu - pojedynczy) oddawali pod kątem powyżej 60 stopni do kaczek w locie, byli usytuowani tyłem do stadni Szydłowskiego (polowanie to było „skuteczne” – odstrzelono wówczas ptaki latające).

Oświadczenie pokrzywdzonego odnośnie odległości, jaką rzekomo miał zmierzyć w jego obecności policjant, cytowany prze stacje TVN jest sprzeczne
z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego w tym również z zeznaniami złożonymi przez samego pokrzywdzonego.

            Z opinii biegłego sądowego dr nauk medycznych jednoznacznie wynika,
że małoletnia G. S., ani też żadna inna osoba, nie odniosła jakichkolwiek obrażeń ciała i nie zaistniał stan narażenia jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (wg koniecznych znamion z art. 160 § 1 kk).

        K.S. (pokrzywdzony i właściciel stadniny) zawiadomienie w tej sprawie złożył dopiero w dniu 14 września 2017 roku w Komendzie Powiatowej Policji w Wadowicach podając, że w odległości 100 do 200 metrów od terenu jego ujeżdżalni, na której na koniach ćwiczyły trzy dziewczynki odbywało się polowanie. Zeznał, że około godziny 20- ej usłyszeli huk a następnie śruty odbiły się od dachu jego budynku mieszkalnego i spadły na jego samochód odbijając od niego poleciały
w kierunku ujeżdżalni. W tym czasie on stał ok. 6 metrów od samochodu z B. D. a dziewczynki zbliżały się do nich konno (zdarzenie, więc miało miejsce
w okolicach zabudowań a nie jak się twierdzi w reportażu na padoku – placu
do ujeżdżania). Wtedy pies poderwał się i zaciął zębami kobietę w kostkę a jego córka G. stwierdziła, że na jej kask opadły śruty. Pokrzywdzony nie podawał,
że doszło wówczas do uszkodzenia jego pojazdu nie złożył wniosku o ściganie
w zakresie uszkodzenia mienia tylko w zakresie czynu z art. 160 § 3 kk (z przyczyny tej ewentualny czyn z art. 288 § 1 kk – w formie uszkodzenia szyby samochodu – nie był objęty zakresem postępowania i decyzji je kończącej – art. 288 § 4 kk ściganie
w trybie wnioskowym).

Nie jest, zatem prawdą podana przez stacje TVN informacja o tym jakoby istniał potwierdzony związek przyczynowo skutkowy pomiędzy wystrzeleniem śrutu przez myśliwych a cyt. „rozbiciem szyby samochodu”. Wskazać należy,
iż od zdarzenia do złożenia zawiadomienia upłynęły ponad trzy tygodnie,
co niewątpliwie pozwalało na stwierdzenie wszelkich uszkodzeń w obrębie samochodu pokrzywdzonego.

            Przesłuchana w charakterze świadka B.D. zeznała, że ok. godz. 19.20 jej córka wraz z dwoma dziewczynkami jeździły konno na terenie ujeżdżalni K. S. W tym czasie zauważyła jak w okolicę obiektu przyjechał samochód z myśliwymi, którzy udali się na polowanie. Około godziny 20-ej usłyszała strzały jak podała „z odległości większej to znaczy z odległości w miarę bezpiecznej” Po chwili usłyszała kolejny strzał bądź strzały”, ale blisko” zaraz potem wg relacji świadka - usłyszała odgłos śrutów opadających w poszycie dachu budynku, blachy nadwozia pojazdu S. i w tym samym czasie pies S. ugryzł ją w prawą nogę na wysokości podudzia. Zgodnie z relacją świadka stała ona wraz z S., 1,5-2 m przed ogrodzeniem ujeżdżalni, a w odległości ok.3 metrówstal zaparkowany pojazd właściciela ujeżdżalni, zaraz przy domu. W tym czasie dziewczynki znajdowały się po drugiej stronie ujeżdżalni.

            Tymczasem z relacji świadka G. S. wynikało, że w momencie, kiedy poczuła uderzenie w kask znajdowała się w odległości około 2-3 metrów
od samochodu zaparkowanego na terenie posesji.      

            W odniesieniu do wątku dotyczącego pokąsania kobiety przez psa Komisariat Policji w Andrychowie prowadził sprawę pod kątem wykroczenia
z art. 77 kw.(RSoW-702/17), w toku, którego przesłuchany w dniu 7 września
2017 roku K. S. także nie zgłaszał faktu uszkodzenia jego pojazdu,
jak i kwestii ewentualnego narażenia na niebezpieczeństwo wskutek oddawania strzałów przez myśliwych.

Zwrócić należy również uwagę, iż zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa
z art. 161§1 kk pokrzywdzony złożył bezpośrednio po tym jak został na niego nałożony mandat karny związany z brakiem nadzoru nad psem, który ugryzł świadka B. D..

            Wątek dotyczący art. 35 ust. 2 Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r o ochronie zwierząt, zainicjowany został zawiadomieniem z dnia 18 września 2017roku (data wpływu do Prokuratury 22 września 2017roku) Fundacji LPM z/s w Warszawie.
W treści zawiadomienia wskazano, że podczas polowania w dniu 25 sierpnia
2017 roku we Frydrychowicach zostały zranione dzieci, które ćwiczyły jazdę konną, konie oraz pies na terenie stadniny. Zranienie zwierząt miało zdaniem zawiadamiającej organizacji społecznej potwierdzać obdukcja lekarza weterynarii, wykonana przez K. S.

Nie jest prawda podana przez stacje TVN informacji jakoby wystrzelony śrut zranił w łapę psa lub inne zwierzę doznało jakichkolwiek obrażeń z tej przyczyny były one poddane obdukcji lekarza weterynarii oraz objęte procedurą leczniczą.

            W toku dochodzenia nie potwierdzono wersji zawartej w zawiadomieniu
a przeciwnie świadek S. zeznał, że żadne z jego zwierząt, czyli konie i pies nie odniosło żadnych obrażeń i nie było poddane oględzinom przez weterynarza, więc i leczeniu.

W toku postępowania pokrzywdzony nie zgłaszał również, aby wywierano
na niego naciski jak podano to w reportażu stacji TVN. Zaznaczyć również należy,
iż zamieszczony w reportażu stacji TVN filmy i zdjęcia sugerujące jakoby ćwiczące dzieci przebywały na padoku a myśliwi mieli oddawać strzały z odległości mniejszej niż 100 metrów i bezpośrednio w ich stronę jest nieprawdziwe i nie znajduje jakiegokolwiek poparcia w zebranym materiale dowodowym.

Wbrew sugestii dziennikarza stacji TVN, zdarzenie miało miejsce w innej lokalizacji, z innymi znacznie większymi odległościami pomiędzy zabudowaniami
a polującymi myśliwymi (ok 235 m). Jak ustalono, zarówno powracające z ćwiczeń dzieci jak i zwierzęta znajdowały się w pobliżu zabudowań gospodarczych
a nie na padoku, zaś śruciny spadły po stoczeniu się z poszycia dachowego
nie zaś bezpośrednio po wystrzeleniu doleciały w pobliże osób i zwierząt tam
się znajdujących.

            Takie ustalenia przesądziły o takiej podstawie prawnej zakończenia postępowania – art. 17 § 1 pkt. 2 kpk.

 

            Końcowo oświadczam, że udzielony w dniu 14 listopada 2017 roku wywiad
w tej sprawie, m.in. dla TVN trwał kilkanaście minut. Zawierał merytoryczne zreferowanie poczynionych w sprawie ustaleń oraz wprost przyczyny, które przesądziły o takim, a nie innym sposobie zakończenia postępowania. W reportażu wykorzystano jedynie kilkunastosekundowe wypowiedzi wyrwane z kontekstu – gdyż każdorazowo miały one charakter merytoryczny.

           

 

W uzupełnieniu tej informacji podaję, że w żadnym momencie prokuratura nie uznawała, że „sprawy nie ma” a obecnie w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie jest dokonywana analiza tego postępowania zarówno pod kątem kompletności materiału dowodowego jak i podjęcia ewentualnych działań sygnalizujących, mających na celu zwiększenie zabezpieczenia osób i mienia podczas przeprowadzania tego typu polowań na terenach na których występuje zabudowa.

 

 

 

 

 

Aktualności